środa, 30 stycznia 2013

Rozdział szósty



      Poranek powitał mnie okropnym bólem głowy, lecz wspomnienie wczorajszego wieczoru   
i ciepła Natanielowych ramion od razu mi to zrekompensowało. Z przyjemnym mrowieniem w brzuchu przewróciłam się na drugi bok. Przykre uczucie rozczarowania zalało moją osobę. Miałam nadzieję, że Nataniel będzie spał obok mnie, że zostanie ze mną całą noc. Jakże się myliłam. On po prostu sobie poszedł. Nie wiedziałam co o tym myśleć. Wczoraj wydawał się być taki czuły, troskliwy. Co on w ogóle o mnie myślał?
      Ostrożnie wstałam. Ze zgorszeniem stwierdziłam, że oprócz bielizny mam na sobie tylko za dużą koszulę, która najprawdopodobniej należała do blondyna. Pokój zalewało nikłe światło poranka. Był ogromny i tak jak wcześniej stwierdziłam, pomalowany jasną, pastelową farbą. Poza szafą komodą i łożem, stał tu także fotel i zgrabny stoliczek. Przy oknie zauważyłam wielkie biurko, a na nim laptopa oraz mnóstwo szpargałów i papierów poukładanych w równiutkie kupki. Położyłam nogi na mięciutkim beżowym dywanie.
      Podeszłam do komody, na której stało zdjęcie jakiejś pięknej blondynki, podobnej do Nataniela, wysokiego, barczystego mężczyzny z pięknym uśmiechem i malutkiego chłopczyka. Uśmiechnęłam się pod nosem.
      Nad komodą wisiało lustro w rzeźbionej oprawie, w którym odbijało się łóżko, przybrane w szmaragdowo-białą pościel i baldachim w ciemnozielonym kolorze.
      Postanowiłam poszukać Nataniela. Z dwojga drzwi wybrałam te po lewej stronie, ale one prowadziły do łazienki. Weszłam, więc w te po prawej. Dom wyglądał jak pałac. W ścianach odznaczały się dębowe drzwi, widniejące w regularnych odstępach. Postanowiłam zajrzeć do każdych. O ja głupia, nie pomyślałam o tym, że rodzice Nata, też tu mieszkają. Na szczęście powiadają- głupi ma zawsze szczęście i tak też było moim przypadku. Pierwsze drzwi po mojej lewej stronie, okazały się być wejściem do tymczasowej sypialni chłopaka. Zamknęłam je cichutko i podeszłam do jasnej kanapy.
      Nataniel spał na plecach i lekko się uśmiechał przez sen. Zmierzwione włosy miękko opadły na jego czoło kaskadą blond kosmyków. Jego pełne usta były leciutko rozchylone. Nie mogłam przestać na niego patrzeć. Wyglądał tak uroczo.
      Przysiadłam na brzegu łóżka i delikatnie dotknęłam palcami jego ciepłych warg. Uśmiechnęłam się do siebie. Jego nagi tors sprawił, że się lekko zarumieniłam. Już miałam wstawać, kiedy rozdzwonił się budzik w telefonie chłopaka.
      Z przerażeniem stwierdziłam, że Nataniel otwiera oczy. Gdy mnie zobaczył, na jego twarzy wykwitł rumieniec. Przeczesał dłonią włosy i wyłączył budzik.
- Co ty tu robisz?
- Szukałam cię, myślałam, że już nie śpisz- zmieszałam się lekko. Chłopak nie był w zbyt dobrym humorze.
- Nie idziesz dzisiaj do szkoły. Zostajesz u mnie, bo słyszałem, że twojej ciotki nie ma.
- A twoi rodzice?
- Wyjechali- powiedział, ale jakoś tak słabo.
- To nie będzie kłopot?
- Daj spokój. Nie możesz teraz być sama.
      Usiadłam obok niego.
- Powiedz, jak doszło do wczorajszej sytuacji?- mówiąc, nie patrzył mi w oczy.
- To… Wpadłam na nich przypadkiem- zadrżał mi głos. Chłopak odebrał to jako oznakę strachu, ale nie mogłam zapanować nad głosem, bo nie wiedziałam, dlaczego skłamałam. Coś kazało mi nie wspominać o Kastielu. Może to, że chłopcy zabiliby się, gdyby Nat się dowiedział.
- Boże, jak ty się musiałaś bać- dotknął mojego ramienia. Ja jednak nie mogłam na niczym skupić myśli, bo świadomość, że jest półnagi, wyzwalała we mnie jakieś zawstydzenie.
- To może ja już pójdę, a ty się ubierz- zaproponowałam nieśmiało.
- Dobrze. Łazienka jest obok mojego pokoju, prawe drzwi. Zostawiłem ci tam wczoraj czyste ręczniki. No, a ubrania… Musisz się ubrać w jakieś moje rzeczy. Znajdziesz je w szafie- uśmiechnął się niepewnie.
- Dzięki, Nataniel.
      Wyszłam z pokoju i dokonałam porannej toalety. Potem wybrałam jakąś koszulkę Nataniela, która wisiała na mnie jak na wieszaku i zobaczyłam swoje spodnie na krześle. Ubrałam je. Bluzkę rozerwali mi wczoraj ci faceci.
      Przypomniałam sobie złośliwy wyraz twarzy Kastiela i aż skuliłam się w sobie. Dlaczego mi to zrobił?! Ciche pukanie do drzwi przerwało moje rozmyślania.
- Proszę- powiedziałam.
- Muszę lecieć do szkoły, ale przyjdę już o wpół do dwunastej. Śniadanie zostawiłem ci na dole w kuchni. Po lewej stronie jest biblioteczka. Poradzisz sobie?
- Tak.
- No to…- zawahał się- …to idę.
- Do zobaczenia.
      Zeszłam z nim na dół i podążyłam do kuchni. Czekała na mnie herbata i dwie równiutkie kanapki z serem i pomidorem. Zasiadłam do stołu i otworzyłam pierwszą lepszą gazetę z brzegu. Zaznaczone były tam jakieś wzmianki o naszej szkole. Nie interesowało mnie to zbytnio, więc poszłam do biblioteczki.
      Zaciekawiło mnie jakieś romansidło, dlatego rozsiadłam się wygodnie w obszernym fotelu
i zaczęłam czytać.
- Kim jesteś i co robisz w moim domu?!- jakaś śliczna blondyna patrzyła na mnie z przerażeniem
- O cześć, jestem Oli…
- Co mnie obchodzi jak się nazywasz. Co tu robisz?!- dopiero teraz zauważyłam tonę makijażu na jej twarzy.
- Nataniel prosił…
- Nat?! Już ja się policzę z moim braciszkiem- po raz kolejny mi przerwała i prychnęła z wyższością.
      Jak to możliwe, że taki przeuroczy i przesłodki chłopak, ma taką wredną siostrę?
- Spadam do szkoły, ale ostrzegam, mój pokój to świętość. Nie waż się tam wchodzić, bo się jeszcze spotkamy. Nie koniecznie w miłej atmosferze- uśmiechnęła się szyderczo i tyle ją widziałam.

***


      Nataniel wrócił do domu przed dwunastą. Na mój widok uśmiechnął się uroczo.
- Była tu twoja siostra- zauważyłam z niesmakiem.
- O, zapoznałyście się?- stał tak nade mną z niewinną miną pięciolatka i nie miałam serca powiedzieć mu o niemiłym zachowaniu jego siostry.
- Taaak- rzuciłam niepewnie.
      Nataniel wyglądał jak jedna, wielka, chodząca, blond słodycz. Zaśmiałam się.
- Dlaczego mi się tak przyglądasz?- zapytał szeroko się uśmiechając.
- Zawsze jesteś taki radosny i uroczy. Jak ty to robisz?- zapytałam, a on cały się rozpromienił. Od razu zrobiło mi się jakby cieplej na sercu. Miałam ochotę wstać i go wyściskać. Zamierzałam wcielić mój zamiar w życie, ale po drodze potknęłam się i upadłam na puszysty dywan. Nataniel śmiał się tak mocno, że prawie zachłysnął się własną śliną.
      Chwyciłam jego dłoń i spojrzałam na niego z wściekłością, ale od razu mi przeszło. Widząc go, takiego beztroskiego, ślicznego, nie mogłam się nie uśmiechnąć. Patrzyłam na jego przystojną, młodzieńczą twarz i zapragnęłam całe życie widzieć już tylko ją.
      Przybliżyłam się do niego i wspięłam się na palce. Chciałam go pocałować, ale blondyn chwycił mnie za nadgarstki i delikatnie odepchnął. Popatrzyłam na niego zdziwiona. Jego tęczówki o szczerozłotym kolorze smutno lśniły.
- Nie.- To krótkie słowo zmroziło mnie.
- Czemu? Nie podobam ci się?- zapytałam z wyrzutem.
- Nie o to chodzi. Po prostu…- głos mu się lekko załamał i tylko spojrzał na mnie przepraszająco.
      Skołowana podeszłam do niego od tyłu i położyłam rękę na jego plecach. Nie zareagował.
- Chodźmy do kuchni, ugotuję coś dobrego- powiedział.
      Nataniel w białym fartuchu stał nad garnkami i dosypywał soli do zupy pomidorowej, a ja z niedowierzaniem wpatrywałam się w jego poczynania.
- Umiesz gotować?
- Trzeba sobie jakoś radzić w życiu.
      Gdy skończył, rozlał zupę na miseczki i zaczęliśmy jeść. Zupa była pyszna. Taka jak za czasów mojego dzieciństwa, kiedy ciocia nie była taka zapracowana i gotowała codziennie. Głośno wyraziłam swój zachwyt, a chłopak tylko się serdecznie uśmiechnął.
- Nataniel?- zapytałam.
- Hmm?
- Miałeś kiedyś dziewczynę?- wypaliłam, a on upuścił łyżkę do zupy i poplamił swoją śnieżnobiałą koszulę. Szybko przeczyścił ją ściereczką i popatrzył na mnie zdziwiony.
- Miałem, a dlaczego pytasz?- zarumienił się leciutko.
- Tak sobie. A dalej z nią utrzymujesz jakiś kontakt?
- Nie.- Ucieszyłam się, nie powiem, ale nie dałam po sobie tego poznać. Dalej bolało mnie to, że chłopak mnie odtrącał.
      Potem jedliśmy już w milczeniu. Na drugie danie Nataniel zrobił frytki, a ja przygotowałam sałatkę. Wymienialiśmy się tylko zdawkowymi uwagami, a blondyn wyglądał na zmieszanego. Ja zresztą też czułam się trochę niezręcznie.
      Tak bardzo chciałam się do niego przytulić, ale nie będę się mu narzucać. Co to, to nie. Moja urażona kobieca duma, dała o sobie znać, gdy chciał mnie chwycić za rękę. Wyrwałam mu ją, jakby był trędowaty. Dostrzegłam ból i ogromny smutek w jego oczach. Zrobiło mi się przykro, ale nic nie powiedziałam. Tylko on decyduje kiedy mamy się zbliżyć?
      Nataniel zręcznie wstał od stołu i zaczął zmywać naczynia.
      Poszłam się położyć, bo trochę rozbolała mnie głowa. Nataniel miał przyjść do mnie jak skończy. Obietnicy dotrzymał. Leżałam na jego łóżku, a on opowiadał mi o takich mało istotnych sprawach, jak szkoła, nauczyciele i samochody sportowe. Ja słuchałam jego przyjemnego głosu i raz po raz patrzyłam na jego sylwetkę na fotelu.
- Boże, jak mi się chce spać, a tyle mam jeszcze papierkowej roboty- westchnął i rzucił się na łóżko, przy okazji przygniatając mi nogi. Roześmiałam się szczerze, a Nataniel ułożył się w bezpiecznej odległości ode mnie i skrył głowę w poduszkach. Widziałam tylko tę jego blond czuprynę.
      Odwróciłam się w jego stronę i delikatnie dmuchnęłam mu w szyję. Chłopak jak na komendę podniósł głowę. Uśmiechnęłam się do niego i on odwzajemnił mi się tym samym. Nagle wpadłam na głupi pomysł i skryłam się pod kołdrą, zanosząc głupawym śmiechem. Nataniel od razu zareagował. Zaczął mnie łaskotać po całym ciele, osłaniał mnie tylko ta puchowa kołderka. W pewnym momencie zastygałam w bezruchu i wyciągnęłam dłoń w poszukiwaniu poduszki. Zaczęłam obkładać chłopaka po plecach, wywołując u niego salwę śmiechu. Nie pozostał mi dłużny. Gdy tylko wychyliłam głowę spod kołdry, rzucił we mnie jaśkiem.
      Wstałam i groźne patrząc na blondyna, rzuciłam się na niego z impetem. Nataniel zaśmiał się serdecznie i zaczęliśmy się turlać po ogromnym łożu. Kiedy zabrakło mi tchu, usłużnie ze mnie zszedł i przeczesał ręką włosy.
- A więc pan przewodniczący umie się jednak bawić, hę?- zapytałam zadziornie.
- Sam siebie o to nie podejrzewałem- westchnął radośnie.
       Położyłam się na plecach i zapatrzyłam we wzorzysty baldachim. Nataniel nachylił się nade mną i szepnął mi coś do ucha, ale nie zrozumiałam, więc powtórzył jeszcze raz, tylko głośniej:
- Ślicznie wyglądasz w tej koszuli.
      Dopiero teraz zauważyłam, że rękawek mi się obsunął i widać było ramiączko mojego stanika. Zaczerwieniłam się i pacnęłam go w ramię za niedwuznaczne myśli. Zaśmiał się tylko i pogłaskał mnie po włosach.
- Zostaniesz jeszcze dzisiaj na noc u mnie- powiedział spokojnie, a ja jakoś specjalnie nie oponowałam. Podobało mi się tutaj. Głównie dlatego, że Nataniel mieszkał w tym domu, a raczej willi. Westchnęłam cicho.

8 komentarzy:

  1. Świetnie piszesz opowiadania z dialogami.Bardzo mnie zaciekawiło co będzie dalej.Moja ciekawość mnie niestety męczy ,ale zdołałam namówić kilka koleżanek na przeczytanie ,większości się spodobało .Doszłam z nimi do wniosku ,że Oliwia nie może spędzić wieczności u Nataniela i prędzej czy później wróci do szkoły oraz spotka na swojej drodze Kastiela .Zastanawiają nas tylko 2 pytania ,a konkretnie:Co Kastiel planował zrobić w parku i co się wydarzy w następnym rozdziale.Zachęcam cię do dalszego pisania.Serdecznie pozdrawiam wierna czytelniczka tego bloga.
    Ps:Twoja wyobraźnia to wielki dar i nie zapominaj o tym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuję, że będę pisać. Dzięki za miłe słowa :). Kastiel kiedyś opowie dlaczego to zrobił. Ucieszyłaś/eś mnie, mówiąc, że dobrze piszę dialogi. Ćwiczyłam to od dawna, ale w tym opowiadaniu i tak jeszcze nie są dopracowane, bo nie zastosowałam półpałzy. Poprawię się, bo wreszcie mój komputer wrócił z naprawy;).

      Usuń
  2. Pisz jak najszybciej bo ja uwielbiam wszystkie blogi poświęcone Słodkiemu Flirtowi - mojej ulubionej grze on-line. Tak więc, czekam w niecierpliwości.

    PS. Ja też mam bloga i też nawiązuje do S.F. Jak będziesz miała czas to odwiedź i zostaw komentarz to będę wiedziała że moja idolka to czyta. Pozdro ^.^

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem Twoją idolką :) Bądz z siebie dumna :D Masz talent i tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też kocham serię miętową! To jest czadowe. Serio :o. Polecam też serię ,, Pretty little liars ''. Jest też serial :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham to :D
    Powinno być wydane w formie książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uuu gorąca końcówka ^.^ Ale i tak wolę Kasa i niech szybko wyjaśni co to było w parku :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Chociaż na dobrą sprawę bardziej lubię Kastiela, to w Natanielu podoba mi się ta jego niewinność i słodycz :3 W tym rozdziale mieliśmy tego pod dostatkiem ^^ Dalej jednak czekam na agresywne zagranie Kas'a :D

    OdpowiedzUsuń