wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdział trzydziesty dziewiąty



      Zamachnęłam się i popchnęłam tę głupią zołzę do fontanny. Nie wiem, co mnie napadło. Kierowała mną chyba dzika złość i zazdrość, że ją traktował tak ciepło. Zachowałam się jak głupia, żałosna mała dziewczynka, dla której to jest ostatni argument, ale po prostu wkurzał mnie ten jej śliczny uśmieszek podsycony nienawiścią. Mina Kastiela była bezcenna, bo na nią to nawet nie patrzyłam. Na twarzy chłopaka gościła mieszanina rozbawienia i niedowierzania. Powstrzymał się przed wybuchnięciem śmiechem i próbował pomóc tej idiotce, ale ona odepchnęła jego rękę i pociągnęła mnie do fontanny za sobą. Zimna woda uderzyła w moje ciało i prawie się zachłystnęłam, kiedy wpadł mi do ust jej strumień. Odkaszlnęłam, ale jakaś sia znowu przygniotła mnie do podłoża. To ona próbowała mnie podtopić. Uszczypnęłam ją, ale nie zareagowała. W końcu wydostałam się na powierzchnie i z wściekłością w oczach popchnęłam ją na ścianę fontanny.
- Hej, do cholery, nie róbcie widowiska! – krzyczał Kastiel, ale my dalej się przepychałyśmy. Nie mogłam darować jej tego, że mnie pociągnęła do wody razem z sobą. Tylko ja miałam prawo do dziecinnego zachowania!
      Nagle poczułam na talii silne męskie dłonie i zostałam uniesiona do góry przez Kastiela. Miotałam się chwile w jego uścisku, ale potem zrezygnowałam i postawił mnie na ziemi, pomagając wyjść tej drugiej. Założyłam ręce na piersiach i prychnęłam na ludzi, którzy zgromadzili się, by obejrzeć to tanie widowisko. Żałosny tłum gapiów.
- Luciana, idź do domu, – powiedział chłopak, a zaraz potem dodał – a ty, chodź ze mną.
      Ciemnowłosa dziewczyna mało oczu nie zgubiła ze złości i zdziwienia. Jędza! Uświadomiłam sobie z całą bolesnością, że była cholernie zazdrosna o Kastiela. To mną kierowało, kiedy wrzucałam ją do wody. Zachciało mi się płakać z bezsilności i tego nieszczęśliwego uczucia, jakim darzyłam chłopaka. Wiem, że nigdy nie będziemy razem, a mimo tego, tak niewiarygodnie mocno go kocham!
      Zaprowadził mnie do swojego motoru i nakazał wsiąść. Nie patrząc na niego, wykonałam polecenie ze zrezygnowaniem i zaraz odpalił. Schlebiało mi to, że to mnie gdzieś zabiera, nie ją. To była największa nagroda i warto było zrobić z siebie widowisko, tylko po to, żeby teraz siedzieć wtulona w jego plecy.
      Przejażdżka trwała krótko, bo zawiózł mnie po prostu do domu, jednak też wszedł. Rzuciłam, że musze się przebrać i umyć, ale za chwilę wrócę, więc bez słowa usiadł na kanapie w salonie, a w jego brązowych ochach zatańczyły niepokojące błyski. Przeszedł mnie dreszcz.
       Szybko się odświeżyłam i niemal w podskokach zbiegłam na dół. Czekał, bawiąc się pilotem. Zajęłam miejsce obok niego i cudem powstrzymałam drżenie kolan.
- Czemu to  zrobiłaś? Zawsze wiedziałem, że jesteś niezrównoważona psychicznie – stwierdził.
- Ech, zdenerwowała mnie i tyle – powiedziałam cicho.
- To jeszcze nie powód, by wrzucać ją do fontanny – zauważył chłopak i położył dłoń może ze trzy centymetry od mojego nagiego uda. Miałam na sobie tylko przydługi sweter i bieliznę, tak się śpieszyłam. Zadrżałam. Oddziaływał na mnie jak dawniej.
- Wiem. Poniosło mnie.
- To z mojego powodu? – zapytał, a jego wibrujący, niski głos sprawił, że miałam ochotę się na niego rzucić i zacałować na śmierć. Aaa, do czego to doszło?!
- Nie pochlebiaj sobie. Jesteś dupkiem – powiedziałam jednak z kamienną twarzą, choć wszystko się we mnie gotowało.
- Ale pociągającym dupkiem…
      Powoli się do mnie przysunął i położył rękę na moim udzie. Oparłam się wygodniej o poduszki, a on położył się na mnie prawie i nasze twarze dzieliły już tylko centymetry. W brzuchu wariowały mi sławetne motyle, czasem aż traciłam obraz przed oczami. Kiedy zbliżył swoje usta do moich, nie powstrzymałam cichego jęku. Czemu nie całował?! Czekał, aż ja wykonam pierwszy ruch? Bezczelnie trzymał wargi w odległości może dwóch milimetrów i wpatrywał się w moje oczy. Delikatnie musnęłam jego usta, ale się odsunął i z łobuzerskim uśmiechem powiedział, że Nataniel zaraz może wpaść do domu. Nie obchodził mnie to w ogóle. Chwyciłam go za brązową koszulkę z jakimś logo i przyciągnęłam do siebie.
- A mówisz, że to ni było z mojego powodu – westchnął. – Miałem już nigdy więcej się do ciebie nie zbliżyć, ale dzisiaj zrobię wyjątek.
      Pocałował mnie w policzek, a potem delikatnie podciągnął sweter do góry. Teraz z kolei złożył pocałunek na moim brzuchu. Prąd przeszedł przez całe moje ciało, tak gwałtownie, że zamknęłam oczy. Nie mogłam znieść jego dotyku, palił mnie! Przewróciłam go na plecy i położyłam się na nim. Ze spokojem spojrzał mi w oczy i uśmiechnął się lubieżnie. Pocałowałam chłopaka w usta.
- Lubisz się ze mną całować, prawda? – spytał, odrywając się ode mnie.
- Wcale nie… - odparłam, powstrzymując jego dłoń przed naruszeniem intymniejszych sfer.
- Nie kłam.
- Nie… kłamię…
      Odwrócił sytuację i teraz to ja leżałam pod nim. Złożył mi na ustach namiętny pocałunek, taki długi i zmysłowy. Wplotłam palce w jego przycięte włosy.
- Nie?
- Kastiel… Nie przestawaj… proszę.
      Spojrzał na mnie jakoś tak niepewnie, ale zaraz zamknął mi usta kolejnym pocałunkiem. Błądził palcami po moim ciele, pachnącym różanym płynem do kąpieli, przyciskał mnie do materaca, masował brzuch. Czułam, że zaraz zapomnę o wszystkim i poddam mu się całkowicie. Oplotłam chłopaka nogami.


***


      Pieścił każdy centymetr jej seksownego ciała. Lubił sprawiać przyjemność tej dziewczynie, która go jakoś dziwnie rozczulała. Nie miał zamiaru się tym teraz przejmować, bo tak przyjemnie było obserwować, jak jej ciało reaguje na każdy, nawet najdelikatniejszy jego dotyk. Miał niesamowitą ochotę przeciągać każdy pocałunek w nieskończoność. Zauważył też u siebie dziwną chęć, żeby coś do niej mówić. Czy przypadkiem nie wypił za   dużo tego soku pomarańczowego?! Uważnie i czule, żeby jej nie spłoszyć, powoli ściągnął jej beżowy sweter rzez głowę. Wtuliła się w niego, aż poczuł okropne mrowienie w brzuchu. Zamiast wykorzystać okazję, on, do cholery, poczekał chwilkę, aż się sama odsunie. Zrąbany kretyn z niego! Uśmiechnęła się lekko i w jej oczach dostrzegł pragnienie. Zajął się ‘robotą’, a konkretnie calowaniem szyi Oliwii.
- Co my robimy? – Usłyszał szept przy swoim uchu.
- Naprawdę mam ci powiedzieć? – odparł z rozbawieniem.
- Głupol. Dobrze wiesz, że nie o to mi chodziło… Hej, nie, n-nie, zostaw…
      Właśnie przesunął ustami po jej pępku.
- Czemu? A niżej?
      Uwielbiał się nią bawić, bo wtedy wyglądała naprawdę uroczo, taka bezradna… Czasem się zastanawiał, czy naprawdę była taka fałszywa, czy może to wszystko mu się przyśniło? Sam już nie wiedział, ale teraz był pewny, że chce się dać ponieść chwili.
       Usta Oliwii miały przyjemny smak. Nie mógł się od nich oderwać, chociaż wiedział, że musi. Wydawało mu się, że usłyszał jakieś skrzypienie, ale może to była tylko kanapa. Dziewczyna nie zwracała na nic uwagi, tylko łapczywie odwzajemniała każdy jego gest. Czyżby było jej obojętne, że Natuś może za chwilę wejść? Nagle odwrócił się.
- Lysander, kurwa, co ty tutaj robisz? – wyszeptał zaskoczony i podniósł się do pozycji siedzącej.
- Wpadłem do Oliwii i Nataniela, ale widzę, że razem świetnie się bawicie… - Lys uśmiechnął się ze zrozumieniem, a Oliwia popatrzyła na niego nieprzytomnym wzrokiem. Coś podobnego, ta dziewczyna w ogóle się nie przejęła tym, że ją przyłapano w intymnej sytuacji. Zanim się odwrócił z powrotem do przyjaciela, jego już nie było. Skubaniec, zawsze wiedział, jak się ulotnić.
      Oliwia zaraz pocałowała Kastiela w klatkę piersiową.
- Niczego nie chcę, oprócz twojej uwagi – wyszeptała i zaczerwieniła się mocno.
- Uważaj, bo możesz się zawieść, mała – powiedział chłopak i zastanowił się, dlaczego w ogóle tu jest. Do cholery, on powinien jej nienawidzić! Pochylił głowę i wsparł się na jej opalonych ramionach. – Dokończmy to, co zaczęliśmy i się zmywam.
- Kastiel…
- Co? – Podniósł na nią wzrok.
- Nie zostawiaj mnie – powiedziała i rozpłakała się na dobre. Wielkie łzy kapały na jego nagi brzuch i przywoływały na myśl krople deszczu w cieply, leni dzień. Co miał zrobić? Co on, do cholery miał zrobić? Wszystko mówiło, żeby sobie poszedł i ją zostawił, a jednak przytulił dziewczynę. Mocno przygrnął ją do siebie i objął, jakby chciał jej przekazać swoją siłę. Tak, on to zrobił. On się pouchwala z Oliwią, którą nienawidził przez tyle miesięcy…
      Do kurdy nędzy, ona go potrzebowała i dostała pomoc. Zachowuje się teraz jak mięczak bez honoru, ale nie ma siły jej odepchnąć. Nie ma siły, ani chęci. Wtedy, na łące, był tak spragniony jej bliskości, że niemal się zapominał. Nienawidził siebie za to, że potraktował ją jak szmatę, ale zasłużyła sobie! Teraz jednak zastanawiał się, czy jest sens się dalej kłócić? On też nie był ani nie jest święty.
- Oliwia, wiesz, że masz chłopaka i ja też mam dziewczynę. Nie kochamy się już, jasne? – rzekł, ale jakoś tak bez przekonania. Miał ochotę ja pocałować.
- Wiem. Ale tak trudno mi się z tym pogodzić!
       Wpatrzyła się w niego błagalnie tymi czarnymi oczętami i pociągnęła nosem. Zacisnął pięści na jej plecach. Czemu to wszystko musiało być tak cholernie skomplikowane?!


***


      Położyłam się obok Kastiela i powoli zaczęłam się uspokajać. DO przyjazdu Nataniela zostało pięć minut. Mało. I co z tego? Leżałam obok niej jej ukochany, największa miłość, jedyny, którego tak mocno kochałam. Dalej kocham. Tylko on już nie czuje tego samego do mnie i to jest takie straszne! Pozwoliłam mu na delikatne pieszczoty mojej dłoni. Nie wiem czemu, ale chyba byłam teraz na niego lekko obrażona.
- Czujesz coś do tej całej Luciany? – zapytałam, nie bez drwiny.
- Olka, a ty czujesz coś do Srajtaniela? – Złożył na mojej szyi ciepłego całusa.
- Jesteś nie w porządku! – wykrzyknęłam, poprawiając mu włosy.
- Dlaczego? – zaśmiał się.
- Bo tak.
- Ale argument… No chodź do mnie bliżej, widzę, że chcesz.
- Zostaw mnie… Hej, nie, nie, mam tu gilgotki, haha, Kastiel, hahaha!
      W końcu się poddałam i musiałam się w niego wtulić, inaczej umarłabym ze śmiechu. Kas pachniał męskimi, głębokimi perfumami. Trudno było nie zaciągnąć się tym zapachem.
- Kas-tiel. – Ułożyłam się wygodniej na kanapie. – Wiesz, że…
- Oliwia?! A co tutaj się dzieje?!





34 komentarze:

  1. Hahaa, Nataniel... może w końcu zrozumie i Olliwia nigdy nie będzie do niego należeć... Chociaż na to zbytnio nie liczę;) szkoda, że nie wyjaśniłaś dokładnie tej sprawy z wyjazdem Kastiela, nie mogę się już doczekać następnego rozdziału<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebawem wyjaśnię ;)

      Usuń
    2. Wyjaśni, dlatego, że Oliwia i Kas będą razem ;]

      Usuń
    3. Nie powiedziałam tego, sorks ;)

      Usuń
  2. Ja tej Oliwii nie rozumiem. Kastiel ją zostawił, powiedział jej, że chce się jej oświadczyć, a potem uciekł, na ile? Rok? Dwa? Potem wraca, a ona daje mu się przelecieć, on mówi, że to była dla niego tylko zemsta, a ona mimo to woli Kasa, a nie kogokolwiek innego na tym chorym świecie. Moja reakcja, what the fuck is going on?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proste ona go kocha i pragnie z nim być. Jej uczucie do niego jest silniejsze niż głos rozsądku w jej głowie dlatego wciąż liczy na to ,że będą razem :)

      Usuń
    2. No, pięknie wyjaśnione. Już nie muszę pisać. Dzięki :*

      To czysta chemia i miłość. Wiem, bo też tak mam, że chciałabym walnąć o ścianę pewnym chłopakiem, ale nie potrafię, bo kiedy stoimy twarzą w twarz, wszystkie emocje się resetują...

      Usuń
  3. Po 1 kocham Cię !
    Po 2 boski rozdział !
    Po 3 pisałam już z tysiąc razy żebyś nie przerywała w takich momentach !
    Po 4 między Olką a Kasem jest chemia i nic tego nie zmieni ;)
    Po 5 niech w końcu będą razem !
    Po 6 uwielbiam ten fragment :
    "-... Jesteś dupkiem...
    - Ale pociągającym dupkiem…"
    Po 7 czekam na kolejny rozdział <3
    O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno, akurat mi pasowało przerwać xD

      Następny w poniedziałek :)

      Usuń
  4. Świetny jak zawsze :) już czekam na następny rozdział i na wyjaśnienie tej historii z wyjazdem Kastiela.. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Boskiee, czemu skończyłaś w takim momencie ?
    Ja chce wiedzieć co dalej
    Czekam na nn z niecierpliwością
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim momencie przerwałam, bo mi pasowało. Wprowadziłam dramaturgię, hahahaha ;)

      Usuń
  6. Hej, nigdy nie czekałam z takim zniecierpliwieniem na kolejny rozdział ,ale było warto. Rozdział był genialny i czytałam go jednym tchem. Czuje niedosyt. Już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału - abyś dodała go niedługo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo fajnie, że się podobało.

      Następny w poniedziałek :)

      Usuń
  7. Wrzuciła ją do fontanny - wrzuciła dziwkę do fontanny!!!! fuck yeah, bardzo mądra dziewczynka, bardzo mądra, odziedziczyła po mnie inteligencję.
    Nie spodziewałam się jednak, że Kastiel zabierze ją do domu, zostanie ta i pozwoli na przyłapanie w takiej intymnej sytuacji. No bo wiesz, można było się domyślić, że Nat może w każdej chwili wrócić. Ale nie - przelećmy ją po raz kolejny, może nikt nie zauważy. On też jest taki słodki z tym swoim bronieniem się przed prawdziwym uczuciem. Niby nieczuły dupek, a jednak seksualna przyjemność nie wynika jedynie z zapłaty. Luciana może jest typową dziwką, ale do Oliwki nie ciągnęłoby go aż tak bardzo bez niczego. Chciałabym się dowiedzieć, dlaczego on wyjechał, naprawdę. Mam wrażenie, że wszystko by się wtedy wytłumaczyło. Chcę już następny!
    <33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dowiesz się, dowiesz :)

      Miłość zaślepia xD

      Usuń
    2. No przepraszam, że to piszę, ale zaczynam myśleć, że to nie Luciana, a Olka jest kobietą lekkich obyczajów. O.o

      Współczuję Natowi. D;

      Usuń
    3. @Black
      Oliwia do tej pory współżyła tylko z jednym, Kastielem. Ona nie może się mu oprzeć.

      Ja też współczuję Natowi :)

      Usuń
  8. Rozdział jak zawsze świetny, uwielbiam te opowiadanie <3 <3 <3 kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dołączam się do pytania :D

      Usuń
  9. Boskie boskie jak zwykle xD ekhm a wiec tak 1.za krótki jak zawsze dla mnie ;D 2.kocham twoje opowiadania 3. Kastiel<3 dupek ale pociągający xD 4. Kiedy następny ?
    N.
    Rzycze duzoooo Weny ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)

      To zacznę dzisiaj pisać, może będzie dłuższy :)

      Ech, Kastiel - kochany, pociągający dupek <3

      Usuń
    2. Jaja okej mam juz konto xD em ale ja w niedziele rano jadę na kolonie :( wiec nie zdążę na następny rozdział;_;

      Usuń
    3. Kolonie są super! :))

      Jest już, ale żałosny trochę.

      Przyjemnego wypoczynku :>

      Usuń
  10. Sytuacja pomiędzy Oliwią, a Kastielem (ogólnie, nie chodzi mi akurat o ten rodział) bardzo mi się kojarzy z piosenką Pink - Just Like A Pill ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Jesteś genialna piszesz takie super rozdziały rzeczytałam je wszystkie w 2 godziny jesteś genialna czekam na następny rozdział już niemoge się doczekać

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetnie piszesz nie mogę się doczekać kiedy przeczytam kolejny (co znowu nie nadejdzie tak szybko bo wyjeżdżam w poniedziałek bardzo wcześnie rano -.-) ironia losu czy co?
    Pozdrowienia i buziaki!
    P.S. Życzę mnóstwo weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, no gdzie się po tym świecie tak włóczysz? xD
      Nie no, miłego wyjazdu.

      Dzięki :)

      Usuń
  13. Rany, to było boskie najpierw wrzuca Lucianę do fontanny, ten tekst "Ale pociągającym dupkiem" i to, że Nat (a wcześniej jeszcze Lys XD ) złapali ich na "gorącym uczynku" XD Haha ciekawe co wyniknie z tego ostatniego. Mam nadzieję, że Nat zostawi w końcu Olivię w spokoju ^.^

    OdpowiedzUsuń