sobota, 29 grudnia 2012

Rozdział czwarty



- Kastiel?- gwałtownie otworzyłam oczy.
    Nataniel wyglądał na okropnie zmieszanego. Jego policzki były lekko zaróżowione. Przecież cmoknął mnie tylko w policzek. Czego on się wstydził?
- Ja. Widzę, że pan przewodniczący się po lekcjach nieźle zabawia- czerwonowłosy uśmiechnął się zjadliwie i posłał w moją stronę ciężkie spojrzenie.
- A ty, Olcia? Zmieniasz facetów częściej niż rękawiczki.
- O czym on mówi?- szczerozłote oczy Nataniela wpatrzyły się we mnie z napięciem. Zarumieniłam się porządnie i tylko spuściłam wzrok. Miałam nadzieję, że Kastiel nie wygada.
- Jak to o czym? Najdalej kilka dni temu się ze mną bezczelnie obcałowywała. Trzeba przyznać, że werwy to dziewczynie nie brakuje- powiedział i obleśnie się zaśmiał.
- Nataniel…- spojrzałam w jego jasne oczy i dostrzegłam w nich ogromny zawód.
- Chyba już sobie pójdę. Nie zapomnij zapisać się do jakiegoś kółka pozalekcyjnego- oficjalny ton głosu chłopaka, był dla mnie niczym siarczysty policzek w twarz.
    Odszedł, a ja nie miałam siły nawet za nim pobiec. Patrzyłam, jak jego smukła sylwetka znika za drzewami. Spojrzałam na Kastiela. Wyglądał na zadowolonego z siebie. usiadł obok mnie.
- Dlaczego mi to zrobiłeś?
- Nie przepadam zbytnio za Natanielem.
- Jesteś okropny. Dlaczego mnie tak traktujesz? Czym ci zawiniłam?- zapytałam rozpaczliwie.
- Powiedziałem ci już kiedyś- odwrócił głowę, a mi na samo wspomnienie tamtych słów, zrobiło się gorąco.
    Ostrożnie wstałam. Nie miałam ochoty już dłużej z nim przebywać. Wolno ruszyłam w stronę domu.
***



    Liceum Słodki Amoris od samego rana tętniło życiem. Podeszłam do mojej szafki.
- Kastiel!
    Nataniel Morrison, główny gospodarz liceum szedł korytarzem, niczym burza gradowa. Wszyscy uczniowie z niedowierzaniem przyglądali się temu wysokiemu, blondwłosemu chłopcu, ponieważ zwykły, życzliwy uśmiech niespodziewanie opuścił jego twarz, a jego miejsce zajął jakiś bliżej niezidentyfikowany grymas. Popatrzyłam na niego zdziwiona. Przecież on był żywym wcieleniem anioła. Zawsze grzeczny, miły, elegancki, skory do pomocy, a tu taka odmiana.
    Szybkim krokiem kierował się w stronę czerwonej czupryny, po drodze potrącając parę osób. Podeszłam bliżej nich i udałam, że wertuję książkę do matematyki.
- Mówiłem ci, ostrzegałem, ale ty dalej swoje! Koniec żartów. Zostaw Amber w spokoju, bo inaczej…
- Co?- wszedł mu w słowo Kastiel.- Jakoś specjalnie się ciebie nie boję, a co do twojej siostrzyczki, sama się do mnie klei.
- Nie pozwolę, żebyś sprowadził ją na złą drogę. Nie będzie się zadawała z kimś takim jak… ty- ostatnie słowo wypowiedział z wyraźną odrazą.
- Haha, nawet nie wiesz, jak zabawnie wyglądasz. Nie domyślasz się co robimy z Amber za twoimi wypachnionymi plecami… Oj, gorące z niej dziew…- nie dokończył, bo Nataniel złapał go za poły kurtki i przycisnął do szafek. Kastiel przez chwilę miotał się wściekle, ale gdy zdał sobie sprawę, że nic nie wskóra, uśmiechnął się szyderczo. Mierzyli się wzrokiem. Byli mniej więcej takiego samego wzrostu, więc żaden nie miał przewagi wysokości.
- Jeszcze się policzymy.
    Blondyn pchnął go na szafki i odwrócił się na pięcie. Kastiel wykorzystał moment jego nieuwagi i rąbnął go w bark. Nataniel zachwiał się, ale po chwili oddał mu cios, tyle że w szczękę. Wściekły Kastiel odparował i przeciął mu wargę. Przewodniczący już miał go uderzyć, ale w ostatniej chwili złapałam jego rękę. Zastygł zdziwiony i odwrócił się. Popatrzyłam na niego niepewnie.
- Proszę, proszę- zagwizdał czerwonowłosy i dotknął swojej opuchniętej szczęki.
- Nie wtrącaj się- blondyn lekko mnie odepchnął, ale po chwili stałam między nimi. Rzucali w swoją stronę nienawistne spojrzenia.
    Przed nami utworzył się tłum gapiów. Chłopcy nienawidzili się podobno od początku szkoły i każdy tylko czekał na jakiś większy zgrzyt. W dodatku to wiecznie spokojny
i opanowany Nataniel zaczął.
    Spojrzałam na niego, ale szybko odwrócił wzrok i chrząknął.
- Koniec widowiska, wracać do swoich zajęć- powiedział i już go nie było.
    Kastiel prychnął i niespodziewanie pociągnął mnie za rękę. Wyszeptał mi do ucha, żebym się go w nocy nie przestraszyła. Nie wiedziałam o co mu chodzi, ale nie miałam szans zapytać, bo skierował swoje kroki w stronę dziedzińca.
    Zostałam sama na korytarzu. Bardzo zabolało mnie to, że Nataniel ignorował moją osobę. Postanowiłam z nim porozmawiać i wszystko mu wyjaśnić.
      Siedział w pokoju gospodarzy, jakiś dziwnie skulony. Głowę podpierał rękami, a na blat stołu spływały kropelki krwi z jego rozciętej wargi. Bez słowa podeszłam do niego
i dotknęłam jego ramienia. Podniósł na mnie swoje jasne oczy.
- Ja…
- W porządku. Nie musisz się tłumaczyć. W końcu jestem tylko zwykłym nudziarzem w wyprasowanej koszuli. To nie to samo co tajemniczy i niepokorny rockman, nie?- zapytał smutno się uśmiechając.
- Co ty wygadujesz… Daj, wytrę ci tę krew- nie za bardzo wiedziałam co powiedzieć, więc wyciągnęłam chusteczkę i zaczęłam delikatnie przemywać mu ranę.
      Chłopak cały czas siedział spokojnie i z uwagą obserwował moje ruchy. Zmieszałam się nieco. Kiedy skończyłam, chciałam wstać, ale złapał mnie za nadgarstki. Zamarłam w półprzysiadzie. Popatrzył mi w oczy. Uśmiechnęłam się nerwowo, ale jego wyraz twarzy pozostał obojętny. Przygryzłam dolną wargę, a on z cichym westchnieniem puścił moje ręce.
- Nataniel, bo wiesz, ja chciałam…- położył mi na ustach palec, po czym wstał i wyszedł z pokoju.

***
- Kastiel?- wychyliłam się lekko przez okno. Po chwili zobaczyłam tylko, jak wchodzi po drabinkach do mojego pokoju. Błagałam, żeby tego nie robił, ale on zamknął za sobą okno
i już nie miałam siły go wyganiać. Po co kiedyś wspomniałam na lekcji, że moja ciotka wyjeżdża na dwa miesiące?
      Bezczelny uśmiech zagościł na twarzy chłopaka, a po moim ciele przebiegł dreszcz przerażenia. Dopiero teraz uświadomiłam sobie w jakiej jestem sytuacji. Cofnęłam się nieznacznie, ale Kastiel władczym ruchem objął mnie w pasie i zaczął gwałtownie całować. Próbowałam się wyrwać z jego mocarnych objęć, ale on tylko mocniej mnie do siebie przycisnął. Jego usta były ciepłe i miękkie, ale brutalność pocałunków, nie pozwalała na rozkoszowanie się tym faktem. Nie oddałam ani jednego, nawet najdrobniejszego buziaka. Stałam jak sparaliżowana. Chłopak zsunął mi jedno ramiączko koszuli. Napięłam wszystkie mięśnie, chciałam krzyknąć, ale nie pozwalał mi na to.
      Gdy zaczęłam płakać, niespodziewanie odsunął się ode mnie i pogłaskał po policzku. Spojrzałam w jego ciemnobrązowe oczy i na dobre się rozkleiłam. Przytulił mnie mocno, a po chwili już leżeliśmy na moim łóżku przy zgaszonej lampie. Kastiel delikatnie masował mnie po ręce. Nie obchodziło mnie teraz, że później mogę tego żałować. Teraz liczył się tylko on no i oczywiście ja.
Potrzebowałam czyjejś bliskości. Wkrótce znużona, zasnęłam.

12 komentarzy:

  1. Mam pytanie, czy jesteś może na wiki SF ?
    Bo jeden z użytkowników wstawił takie samo opowiadanie i kurde prosi o docenienie bo pisał to 4 godziny... jednak ktoś podesłał linka do tego bloga twierdząc że tamten użytkownik przywłaszczył sobie twoje dzieło.
    Pytam żeby była pewność czy ktoś może próbuje nas ogłupić albo i nie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona to ukradła. Zobacz na jej piąty rozdział. Zupełnie inny styl pisania.

      Usuń
    2. No, czyli dobrze że te 4 części podpisane nickiem tamtej zostały usunięte ;)

      a co do opowiadania, to fajne :D

      Usuń
  2. Wejdź w komentarze pod rozdziałem 7. Już napisałam do autorki, że Njs55 ukradła jej opowiadanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej, ja tam jestem fanką Lys'a i Kas'a : P Jakoś mi to zachowanie wogóle z Natanielem się nie kojarzy xP No ale cóż, fragmenty Nat'em pominę ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli wchodząc na temat fanów to ja oczywiście jestem za Lysandrem ale i resztą chłopaków nie pogardzę. Czytając ten rozdział zaczęłam się śmiać z powodu tego że historia tak szybko i hmm.....pikantnie się rozwija ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja najbardziej lubię Kastiela. Bardzo fajnie piszesz. To mi się bardziej podoba niż slodkiflirt.pl. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahhha :) Ale zaszczyt mnie kopnął :*

      Usuń
  7. Cudowne <3 zakochałam się w twoim opowiadaniu!
    A ta końcówka...Zazdrość ;___;

    OdpowiedzUsuń
  8. Końcówki u Ciebie są najlepsze ^.^
    Nat jako kochający braciszek, ale,że sprowokował potyczkę to mi do niego nie pasuje.

    OdpowiedzUsuń